Sprzedaż wierzytelności wydaje się najszybszym sposobem na odzyskanie pieniędzy. Dla wierzyciela sprawa wygląda prosto: wysyła zapytanie do kilku firm, wybiera najlepszą ofertę, podpisuje umowę i problem z głowy.
Brzmi idealnie. Tylko dlaczego na giełdach wierzytelności wciąż zalegają tysiące rekordów z danymi dłużników, których nikt nie chce kupić?
Czy sprzedaż wierzytelności faktycznie jest tak łatwa i opłacalna, jak reklamują ją firmy skupujące długi? W tym wpisie pokażemy, z jakimi perturbacjami możesz się spotkać.
Wierzytelność wraca jak bumerang
Pierwsze ryzyko: wierzytelność, którą sprzedałeś, może po jakimś czasie… wrócić do Ciebie.
Jak to możliwe? Umowy sprzedaży bywają obarczone klauzulami umożliwiającymi kupującemu odstąpienie od umowy — np. z powodu „wady przedmiotu sprzedaży”, czyli rzekomej sporności wierzytelności. W praktyce „sporność” bywa tylko pretekstem. Faktycznym powodem jest często brak możliwości szybkiego odzyskania pieniędzy.
W efekcie: faktura wraca do pierwotnego wierzyciela, który znów musi ją windykować. Jako firma windykacyjna nieraz przyjmowaliśmy do obsługi faktury, które wcześniej były przedmiotem sprzedaży.
Z deszczu pod rynnę — nowy dłużnik w miejsce starego
Zdarza się też odwrotnie: to sprzedający chce rozwiązać umowę i odzyskać wierzytelność — bo nie otrzymał zapłaty od kupującego w ustalonym terminie.
Dlatego przed podpisaniem umowy warto sprawdzić wiarygodność firmy kupującej. W przeciwnym razie może się okazać, że zamiast odzyskać pieniądze… zyskałeś nowego dłużnika.
Za ile można sprzedać wierzytelność?
Tu zaczynają się rozczarowania. Oferty zakupu często znacząco odbiegają od oczekiwań sprzedających.
- Najwyższe ceny (80–90%) uzyskuje się za wierzytelności wobec podmiotów publicznych — np. urzędów gmin czy spółek komunalnych.
- Najniższe ceny (nawet kilka procent) dotyczą wierzytelności egzekwowanych komorniczo — czyli tych najtrudniejszych.
Cena zależy przede wszystkim od kondycji finansowej dłużnika i realnych szans na odzyskanie należności.
Dłużnik podstawia kupującego
Zdarza się, że do wierzyciela zgłasza się „znikąd” firma gotowa odkupić konkretną fakturę — szybko, za dobrą cenę, bez formalności.
Brzmi świetnie. Ale haczyk może być poważny: za ofertą stoi… sam dłużnik.
Jak to działa?
Firma Kowalskiego zalega firmie Nowaka 100 000 zł. Kowalski zleca firmie X, by odkupiła wierzytelność za 80 000 zł. Za „fatygę” oferuje firmie X 10 000 zł. Efekt: dłużnik wydaje 90 000 zł, spłaca dług wart 100 000 zł, a pośrednik zarabia 10 000 zł. Wierzyciel cieszy się, że zrobił dobry interes — choć w rzeczywistości stracił.
Sprzedaż wierzytelności czy zlecenie windykacji?
Jeśli rozważasz sprzedaż wierzytelności — dokładnie przeanalizuj warunki umowy i sprawdź wiarygodność kupującego.
Pamiętaj, że alternatywą jest zlecenie windykacji — rozwiązanie zazwyczaj tańsze, bezpieczniejsze i nie wymagające cesji wierzytelności.
Masz ofertę zakupu wierzytelności i chcesz ją porównać z warunkami windykacji? Skontaktuj się z nami — doradzimy uczciwie i konkretnie.