W dzisiejszych realiach mało który przedsiębiorca zawraca sobie głowę uzyskaniem podpisu kontrahenta na fakturze. Standard wygląda tak: Sprzedaję towar, wysyłam fakturę e-mailem i czekam na przelew. Szybko, wygodnie, ekologicznie.
Jeśli również działasz w ten sposób — idąc z duchem czasu — musisz być przygotowany na sytuację, w której kontrahent zacznie zwlekać z zapłatą lub wprost odmówi uregulowania należności.
Co może stanowić dowód roszczenia?
W Twoim interesie jest zgromadzenie materiału dowodowego potwierdzającego istnienie i wymagalność roszczenia. Mogą to być m.in.:
- umowa o współpracy
- zamówienie (e-mail, faks, SMS)
- dokument WZ
- protokoły odbioru, karta roboczogodzin
- zdjęcia, zapis video
- zeznania świadków
Pamiętaj: nie wystarczy udowodnić, że coś zostało wykonane lub dostarczone. Trzeba również wykazać poprawność wykonania usługi oraz zasadność kwoty wskazanej na fakturze.
Co zrobić, gdy kontrahent nie płaci?
Pierwszy krok: spróbuj uzyskać uznanie długu. Jeśli dłużnik nie chce niczego podpisać — to wyraźny sygnał, że nie zamierza zapłacić dobrowolnie.
W takiej sytuacji pozostaje:
- zebranie dowodów potwierdzających wymagalność roszczenia
- rozpoczęcie windykacji
- złożenie pozwu o zapłatę
Warto rozważyć również wniosek o zabezpieczenie roszczenia, który może zniechęcić dłużnika do kwestionowania długu.
Jeśli nie masz pewności, czy Twoje dowody są wystarczające — skontaktuj się z nami. Bezpłatnie i bez zobowiązań ocenimy szanse na odzyskanie należności.
Słabe dowody? Uważaj na ryzyko
Jeśli posiadasz dowody wątpliwej jakości, zastanów się, czy warto ryzykować złożeniem pozwu. Oddalenie powództwa to nie tylko strata opłat sądowych — to także ryzyko poniesienia kosztów zastępstwa procesowego na rzecz dłużnika.
Oczywiście są wierzyciele, którzy liczą na efekt psychologiczny: że pozwany przestraszy się pisma z sądu i zapłaci. Ale dłużnicy też mają prawników — i potrafią skutecznie się bronić.
Jeśli nie sąd — to co?
Jedną z metod nacisku jest wpisanie dłużnika na giełdę wierzytelności. Ale uwaga: jeśli nie jesteś w stanie udowodnić wymagalności zobowiązania, może się to obrócić przeciwko Tobie.
Dłużnik może uznać wpis za znieważenie (art. 216 k.k.) lub pomówienie (art. 212 k.k.), co grozi odpowiedzialnością karną i cywilną.
Dlatego: nie wpisuj dłużnika na giełdę, jeśli nie masz twardych dowodów.
Co robimy, gdy nie ma żadnych dowodów?
W takich przypadkach proponujemy dłużnikowi ugodę:
- rozłożenie długu na raty
- redukcja części zobowiązania (np. o 25%)
- podpisanie umowy ugody
Co ciekawe, wielu dłużników godzi się na ugodę — nie z dobrej woli, lecz z poczucia „wygranej”. Zapłacą mniej, niż oczekiwał wierzyciel, i poczują się sprytniejsi.
Ale ugoda to nie tylko „marchewka”. Jest też „kij”: zapis o natychmiastowej wymagalności całego roszczenia wraz z odsetkami, jeśli choć jedna rata nie zostanie zapłacona w terminie.
Gdy wszystko zawiedzie — opcja atomowa
Jeśli dłużnik wyłudza usługę lub towar, a Ty masz dowody, że to jego sposób na życie — pozostaje zawiadomienie prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
Podsumowanie
Choć nie ma obowiązku uzyskania podpisu na fakturze — warto o niego zadbać. Wystarczy, że po wysłaniu faktury poprosisz kontrahenta o jej podpisanie i odesłanie e-mailem.
Zyskujesz dzięki temu:
- mocny dowód na potrzeby sądu
- lepsze warunki windykacji — dla faktur z podpisem oferujemy niższe stawki prowizyjne niż te podane w zakładce Wycena – Windykacja Wrocław i Cała Polska – Progress